Z widokiem na ocean…

Położone na samym wybrzeżu regionu Alentejo niewielkie miasteczko Porto Covo od razu skradło moje serce. To miejsce gdzie zasypiasz i budzisz się z szumem fal, gdzie plaże są na wyciagnięcie ręki. To bliskie spotkanie z oceanem.

Porto_Covo_1_1

Takiego „uderzenia pioruna” (a może raczej uderzenia fali) nie spodziewałam się wcale. Wow! Porto Covo powaliło mnie na kolana. Dosłownie! W tym miejscu człowiek staje oko w oko z ogromem wody. Bezkresny ocean tańcząc z wiatrem otula nas, a melodia fal dostaje się do uszu. Uczta dla zmysłów. Głowa się wietrzy. Gonitwa myśli ustaje. Jesteśmy tylko my i ocean.

Niebieski cień oceanu

Porto_Covo_1_2
Porto_Covo_1_3
Porto_Covo_1_4
Porto_Covo_1_5

Podobnie jak w całym regionie Alentejo, również w Porto Covo na ścianach domów dominują barwy niebieskie i białe a na dachu czerwona dachówka. Wszystko zdaje się być pieczołowicie zaplanowane, utrzymane w jednym stylu architektonicznym, czego tak brak w moim ojczystym kraju. Ciepły nadmorski klimat Portugalii pozwala na obecność roślin przez okrągły rok, co bardzo cieszy moje oczy.

Życie towarzyskie mieszkańców Porto Covo oprócz tego, że związane z ocenam i jego darami, skupione jest wokół rynku (mercado) oraz placu, na którym stoi przepiękny biały kościółek oraz małe kawiarenki.  Drzewa otulone są kolorowymi ażurowymi pledami wykonanymi na szydełku przez miejscowe artystki. W pełni przygotowane na zimę!

Porto_Covo_1_6
Porto_Covo_1
Porto_Covo_1_7
Porto_Covo_1_8
Porto_Covo_1_9

Zabierz siebie na spacer

Na klifach wzdłuż całego wybrzeża wytyczona jest trasa spacerowa. Można iść hen daleko gdzie tylko nogi poniosą. Trzeba tylko zostawić siły na powrót. Widoki zapierają dech w piersiach. Między skałami ukryte są piaszczyste kameralne plaże. Wieczorami można dostrzec miejscowych rybaków przy pracy.  A zachody słońca są obłędne.

Porto_Covo_1_10
Porto_Covo_1_11
Porto_Covo_1_16
Porto_Covo_1_12

Podczas mojego kilkudniowego pobytu na spacery chodziłam codziennie, a czasem nawet dwa razy dziennie nie mogąc nacieszyć się widokiem oceanu. Ostatniego dnia idąc z rybackiego portu drewnianymi schodami na szczyt klifów ujrzałam ku mojemu zdumieniu taki oto widok. Na ławce siedziała para młodych ludzi całkowicie oddana swoim zajęciom – dziewczyna szydełkowaniu, a chłopak grze na instrumencie muzycznym. Spod jej palców wydobywał się kolejny ażurowy pled, a spod jego – cudowne spokojne dźwięki hiszpańskiej gitary. Obydwoje byli zwróceni w stronę wody, która zdawała się być najwierniejszym słuchaczem i zarazem inspiracją do tworzenia. A może to był duet w połączeniu z szumem fal? Czy też trio wspólnie z wiatrem? Coż za przepiękna chwila! Zatrzymałam ją do siebie. Dla Was uchwyciłam chłopaka z gitarą 😉

Porto_Covo_1_13
Porto_Covo_1_15
Porto_Covo_1_17
Porto_Covo_1_18
Porto_Covo_1_14
Porto_Covo_1_20

Czytaj także: Zima w Porto Covo


5 comments

  1. Pingback: Zima w Porto Covo / Winter in Porto Covo | portonika

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: