Zima w Porto Covo / Winter in Porto Covo

(English version below)

Małe miasteczko Porto Covo, położone w portugalskiem regionie Alentejo, urzekło mnie zimą tak samo jak jesienią, albo jednak… inaczej. Zachwyciło na nowo, bo pokazało nieznaną mi do tej pory stronę. Odsłoniło zimową twarz – w nowych kolorach, z inną atmosferą, za to dalej z wszechobecnym szumem oceanu oraz z nieodłącznym zapachem i smakiem owoców morza. 

Zima_Porto_Covo_1

O tej porze roku kwitną obficie sukulenty. Miasteczko Porto Covo przeżywa feerie barw, gdyż tutaj donice z roślinami stoją niemalże przy wejściu do każdego domu, a sukulenty rosną dziko wzdłuż wybrzeża. Czerwone i smukłe kwiaty aloesów pięknie wyróżniają się na tle zieleni liści, czy białych fasad budynków. Przy drogach pysznią się aeonium drzewiaste o drobnych i żółtych płatkach, które przyciągają skrzydlatych przyjaciół. Kolorowe kwiaty cieszą oko każdego przechodnia.

Zima_Porto_Covo_2
Zima_Porto_Covo_3
Zima_Porto_Covo_4
Zima_Porto_Covo_16
Zima_Porto_Covo_5

Gdyby nie ocean, zimą w Porto Covo słychać byłoby odgłos ziarenka piasku upadającego na ziemię. Na ulicach o tej porze roku panuje wszechobecny spokój. Można się nim rozkoszować do woli spacerując po miasteczku. Od czasu do czasu ktoś z mieszkańców minie nas powolnym krokiem. Pies przebiegnie radośnie merdając ogonem. W oknie kot wystawi pyszczek do słońca i zmruży swe oczka. Zimą Porto Covo sprawia wrażenie wymarłego miasteczka, w którym chce się przebywać. Cisza i spokój, wyłaniające się z każdego zakątka, koją i dają rozkosz. 

Więcej osób spotkać można na głównym placu miasteczka. W kawiarni przy stolikach na zewnątrz ludzie wygrzewają się w słońcu. Na lokalnym bazarze (mercado) kupują świeżuteńkie ryby i owoce morza, pochodzące z połowów miejscowych rybaków. Nigdzie indziej nie smakują one tak pysznie, jak w Portugalii. I nie chodzi wcale o sposób w jaki się je przyrządza, bo to nic prostszego niż grillowanie z dodatkiem soli, ale o smak sam w sobie. 

Idąc w stronę wybrzeża głównym deptakiem mija się sklepy i restauracje. Jedne otwarte w nadziei na weekendowych turystów, inne z zamkniętymi powiekami żaluzji jakby pogrążone jeszcze we śnie. Na ławkach w słońcu grupa starszych panów w obowiązkowych kaszkietach wyraża głośno swoje podekscytowanie nadchodzącym meczem piłki nożnej między lizbońskimi drużynami Benfica i Sporting. 

Zima_Porto_Covo_6
Zima_Porto_Covo_7
Zima_Porto_Covo_8
Zima_Porto_Covo_9
Zima_Porto_Covo_10
Zima_Porto_Covo_11
Zima_Porto_Covo_12
Zima_Porto_Covo_13
Zima_Porto_Covo_14
Zima_Porto_Covo_27
Zima_Porto_Covo_15
Zima_Porto_Covo_14
Zima_Porto_Covo_26
Zima_Porto_Covo_28
Zima_Porto_Covo_16
Zima_Porto_Covo_28

Dalej wydeptane ścieżki ciągnące się nad wybrzeżem oceanu zapraszają na piesze wędrówki. Na klifach rozsiane są ławeczki, gdzie można usiąść i posłuchać szumu fal. Porto Covo leży na trasie Rota Vicentina, czyli sieci pieszych szlaków turystycznych wytyczonych w zachodniej i południowej części Portugalii. Biegną one wzdłuż wybrzeża Atlantyku, klifami i plażami. Chyba nie muszę już pisać jak obłędne widoki na ocean oferują.

Pobyt w Porto Covo zimą daje ukojenie. To niecałe dwie godziny drogi na południe od Lizbony. Cisza i spokój, które stają się towarem deficytowym w mieście, tutaj są pod dostatkiem. Wszystko wygląda tak, jakby zapadło w zimowy sen. Jedynie kwitnące rośliny są oznaką zbliżającej się wielkimi krokami wiosny. 

O moim pierwszym zachwycie Porto Covo czytajcie tutaj.

Zima_Porto_Covo_17
Zima_Porto_Covo_18
Zima_Porto_Covo_20
Zima_Porto_Covo_21
Zima_Porto_Covo_22
Zima_Porto_Covo_23
Zima_Porto_Covo_24
Zima_Porto_Covo_25

English version

Winter in Porto Covo

A little town of Porto Covo in Alentejo region has impressed me in winter just like in autumn, or rather… in a different way. It has delighted me all over again by showing me itself from the side I didn’t know before. It has revealed its winter face – with new colors, different atmosphere, however with the ubiquitous sound of the ocean and the inherent smell and taste of seafood.

Succulents blossom profusely at this time of the year. Porto Covo is covered with colors since in front of each house there are flowerpots and moreover, succulents grow widely on the coast. Red and soaring aloe blossoms stand out beautifully against the green foliage or white building facades. Aeonium plants with their small and yellow petals glace along the roads and attract friendly insects. 

If it wasn’t the Atlantic ocean, one could hear a grain of sand falling on the ground in Porto Covo in winter. There is unbelievable peace and quiet inside the town. One can take pleasure in walking along the calm streets. Sometimes a townsman passes by slowly. A dog runs around happily wagging its tail. A cat squints it eyes while soaking up the sun at the window. During winter Porto Covo resembles a ghost town, nevertheless it does not create any feeling of discomfort. Peace and quiet, emerging from every corner, soothe and fill one’s soul up with contentment.

The town gets a little bit more lively on the main town square, where in the nearby cafe customers sit outside enjoying the sunny day. On the local market (mercado) people buy fresh fish and seafood caught by local fishermen. There is no better country to eat fish but Portugal. And it is not about the way its grilled (only with a touch of salt), but it is about its taste in general.  

Walking towards the coast, one pass by some shops and restaurants. Some of them are open hoping for some tourists’ visit. The others with blinds shut down look as if they still dream. A group of old men in mandatory ivy cap (according to Portuguese style) talks loudly in excitement about a forthcoming football game between Lisbon teams Benfica and Sporting. 

Then tread paths stretch over the coast of the ocean and invite for hiking. One can sit on a bench at the top of the cliff and just listen to the waves. Porto Covo lies on the Rota Vicentina route, a hiking tourist routes set out in the western and southern parts of Portugal. They run along the Atlantic coast, cliffs and beaches. I don’t need to write what a fantastic ocean views they offer.

A visit to Porto Covo during the winter time gives relief. The town lies in the south of Lisbon, about 2-hour-drive away. It is a great city escape. Peace and quiet, which become so hard to find nowadays, here are in abundance. Everything looks as if it fell into a winter sleep. Only the flourishing plants are a sign of a spring approaching fast.

Read about my first delight with Porto Covo here. 

One comment

  1. Pingback: Z widokiem na ocean… | portonika

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: